niedziela, 21 października 2018

O najłatwiejszych w uprawie storczykach, czyli czego potrzebują vandy

Przeszło dziesięć lat temu phalenopsisy zawojowały nasze parapety. Dla wielu storczyk to właśnie phalenopsis. Są produkowane masowo, żal patrzeć, jak masowo również wyrzucane w marketach, gdy dana partia towaru nie sprzeda się przed utratą wigoru roślin. Ich niska cena sprawia, że niektórzy nawet nie zadają sobie trudu, aby próbować je doprowadzić do ponownego kwitnienia, łatwiej jest kupić nowy, dorodny egzemplarz.

Jeśli już jednak zechcemy cierpliwie poczekać na nowy pęd kwiatowy, czasem okazuje się, że nie jest to takie proste i że phalenopsis bywa rośliną kapryśną lub upartą.

Może więc warto się skusić na inną orchideę, moim zdaniem znaczniej łatwiejszą w uprawie?

Vanda, bo o niej mowa, kwitnie w zachwycający i równie trwały, co phalenopsis sposób:

Urzekające kwiaty vandy

Vandę najlepiej uprawiać bez podłoża, w szklanym pojemniku. Z moich obserwacji wynika, że potrzebuje dużo światła (u mnie jest to okno od strony południowej, które jednak nie nagrzewa się nadto latem, bo jest cieniowane od zewnątrz przez miskanty). Podlewanie jest banalnie proste, wystarczy wlać wodę o temperaturze pokojowej do poziomu końca korzeni (nie należy wlewać wody wyżej, nie powinno się moczyć kącików liści). Ja zostawiam moje roślinki w domowym spa tak mniej więcej na pół godziny, aby swobodnie "się napiły" (znakiem czego są zielone korzenie). Po tym czasie całą wodę należy odlać, ponownie uważając, aby nie moczyć liści. Częstotliwość podlewania zależy od pory roku i temperatury, latem przy upałach, należy podlewać vandy codziennie, zimą - przy umiarkowanej temperaturze w pomieszczeniu - co trzeci dzień mniej więcej.


Podpowiedzią jest zawsze kolor korzeni - korzenie srebrne wołają o wodę!


Te korzenie mówią: jestem nawodniona

Mam w kolekcji kilkanaście vand, gdyby nie za mały parapet (ech!) na pewno miałabym ich więcej:

Strasznie małe dziś robią parapety ;)


Gdy kwitną


Bardzo polecam vandy wszystkim roślinomaniakom, niech zaporą nie będzie nieco wyższa cena tych storczyków, czasem można je kupić na wyprzedaży i przy minimum wysiłku (jak wyżej) cieszyć się można takimi widokami:





Moja najukochańsza vanda, "wyżebrana" w OBI
(obsługa zgodziła się obniżyć cenę na przekwitnięty egzemplarz),
gdy jeden pęd przekwita, ona puszcza już kolejny 

sobota, 13 października 2018

O kwitnieniu cattleyi

Moja kolekcja cattleyi nie jest imponująca, to zaledwie kilkanaście egzemplarzy, w większości bezimiennych, za to takich, które przetrwały ze mną lata, przystosowały się do niekorzystnych czasem warunków, do okresów mniejszej i większej dbałości.

Cattleye nie są roślinami łatwymi w uprawie, potrafią kapryśnie reagować na najmniejsze nawet zaniedbania, stąd też taką radość sprawia każde kwitnienie.

Poniżej zamieszczam zdjęcia październikowej nagrody - oba egzemplarze kupione kiedyś okazyjnie w markecie budowlanym, żółty pachnie obłędnie: